|
|
ajstosowniejszy dla nieboszczykowb a szczegolnie dla tego starego sknery.olScrooge z przerazeniem przysluchiwal sie tej rozmowie. Ludzie cib siedzacy ciasnob jednoolprzy drugimb wokol zdobyczyb sprawiali wrazenie drapieznych zwierzatb budzili w nim takiolwstretb jak bezwstydne demony prowadzace targ o swiezego trupa.ol– Hae hae hae – rozprawiala w dalszym ciagu poslugaczkab zasmiewajac sieb podczas gdy Joeolwydobywszy z ukrycia flanelowy worek z pieniedzmib odliczal kazdemu z trojki przypadajacaolnaleznosć – to byla jedyna dobra rzeczb na jaka zdobyl sie w calym swoim zyciu. Zawszeolwszystkich odtracal od siebieb pewnie po tob zebysmy mogli pozywić sie troche po jego smierci.olHa |